your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Historia jako farsa

Nowy film Armando Iannucciego, Śmierć Stalina, zdążył już wzbudzić oburzenie na Kremlu. Jeśli jest on podobny do Zapętlonych - a wiele na to wskazuje - ta reakcja nie dziwi. Tytani polityki są zapewne podobni w każdym kraju, niezależnie od ustroju. Niewielki krok dzieli ich od popadnięcia w całkowitą śmieszność.

In the Loop to filmowe rozwinięcie satyrycznego serialu The Thick of It, ukazującego kulisy pracy brytyjskiego rządu. Rzecz dotyczy kwestii międzynarodowych, a mianowicie wojny na Bliskim Wschodzie, do której rozpoczęcia prze amerykańska grupa politycznych jastrzębi. Nie padają konkretne nazwy, ale klimat i okoliczności wskazują na to, że mamy do czynienia z przygrywką do inwazji na Irak. Obie strony Atlantyku stają się sceną gorących negocjacji i przepychanek, tajnych spotkań, roszad i medialnych wpadek. Stawką jest oczywiście kariera polityczna lub stanowisko w administracji, bo o ludzkim życiu (innym niż własne) nie myśli prawie nikt.

Pierwsze co rzuca się w oczy, gdy zasiada się do oglądania Zapętlonych, to surowa realizacja, a także ascetyczne podejście do pisania fabuły. Plenery używane są oszczędnie, kamera pędzi za postaciami lub wykonuje nagłe zbliżenia, budując nastrój nerwowości, a za całą akcję służy gadanie, okazyjnie przerwane przebiegnięciem kilku metrów ulicą lub zdemolowaniem faksu. Ta maniera po pewnym czasie zaczyna nieco męczyć, choć nie na tyle, by zniechęcić do dalszego oglądania. Nie ma tu również wątków pobocznych, każda minuta służy przedstawieniu licznych intryg politycznych. Prostota jest niewątpliwie zbawienna - uczestnicy negocjacji bez przerwy kopią pod kimś dołki i wbijają sobie nawzajem noże w plecy, widz potrzebuje więc spokoju i skupienia, aby być na bieżąco.

In the Loop łączy najlepsze jakości wczesnej Gry o tron (wyrafinowana intryga i przewrotne szare eminencje) i Fargo (malowniczy idioci), ma też dodatkowy atut w postaci braku fizycznej przemocy. Co innego przemoc psychiczna - tu ofiar nie brakuje. Głównym sprawcą jest rzecznik brytyjskiego premiera, wiecznie wkurwiony król wulgarności Malcolm Tucker (wspaniały Peter Capaldi), który dla osiągnięcia wyznaczonych mu celów potrafi, zależnie od potrzeb, zrobić gargantuiczną awanturę lub zrujnować czyjąś karierę. Towarzyszy mu galeria niesympatycznych politykierów, grubiańskich generałów i nierozgarniętych asystentów odgrywana przez świetnych brytyjskich i amerykańskich aktorów. Splot cynizmu, głupoty i ciekawych czasów nie może mieć pozytywnych rezultatów, lecz z pewnością zapewnia fascynujące widowisko.

Film Iannucciego, choć osadzony w konkretnych realiach, ma pewną ponadczasową jakość. Bez wielkiego wysiłku potrafię wyobrazić sobie podobny scenariusz napisany na podstawie okoliczności Brexitu, amerykańskich wyborów prezydenckich lub polskiej batalii o Smoleńsk (przed i po katastrofie). I jest to świadomość zarazem krzepiąca i smutna. Świadomość, że historia nie powtarza się jako farsa, lecz na farsie się zaczyna, a może nawet kończy.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook