your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Na noże

Polskie kino stroni od polityki. Mamy co prawda paru artystów, którzy lubią zamanifestować społeczną wrażliwość lub poruszyć jakiś aktualny problem (Sadowska, Vega czy Smarzowski), większość jednak woli zostać w bezpiecznej niszy kina gatunkowego lub eksplorować uniwersalne tematy egzystencjalne. Na tym stonowanym tle Przemysław Wojcieszek ze swoim "Knives Out" prezentuje się jak prawdziwy chuligan. I tak go właśnie teraz potraktujemy.

"Knives Out" to formalnie chropowaty zapis spotkania grupki 24-latków - znajomych z dawnych lat, których życiowe drogi rozeszły się w różne strony. Ten został słabo opłacanym urzędnikiem na prowincji, ów dyrektorem firmy, tamta - lesbijką, następna - przedszkolanką. I jest jeszcze Inna - Ukrainka Solomija, która przyjechała do Polski do pracy, i która nikogo tu właściwie nie zna. Mocno zakrapiana impreza, na której bawią się ludzie, którzy są już dla siebie obcy, staje się lustrem podziałów i konfliktów, które trawią współczesne polskie społeczeństwo.

Film Wojcieszka wpisuje się w świecką polską tradycję kina libacyjnego - od "Wesela" Smarzowskiego, przez "Testosteron" Saramonowicza aż po "Demona" Wrony - czerpiącego swoją żywotność z tezy, że prawda o człowieku ujawnia się w oparach alkoholu. Nie jest to idea, która jest mi bliska. Jednak w tym konkretnym przypadku, gdy celem jest studiowanie Polaków w stanie pierwotnym, z całą paletą atawistycznych lęków, jest to, być może, decyzja uzasadniona.

Spektakl pijackiej brutalności, który serwuje nam Wojcieszek, to w gruncie rzeczy walka o godność. Nikt tu jednak nie próbuje tej godności zbudować. Każdy woli raczej zabrać ją innym, pałując przeciwników swoimi atutami - statusem materialnym, moralną wyższością, kompetencjami, czy wreszcie przynależnością etniczną. Jedną z największych zalet chuligaństwa Wojcieszka jest fakt, że lubi on przywalić wszystkim. Dostaje się nie tylko "patriotom", którzy do hasła "kocham Polskę" dorzucają hurtem naziolskie postulaty w rodzaju "czystości polskiej krwi" w komplecie ze smoleńskim zamachem. W ryj obrywa także lewactwo i rozpaczliwie trzymająca się centrum, miejska klasa średnia - za bezsilność, fasadowość, tumiwisizm, ślepe podążanie za dyktatem pieniądza, za nie uzasadnione poczucie wyższości, za ukrytą fascynację przemocą i pogardę dla słabszych. W alkoholowej licytacji wygrywa ostatecznie stereotypowy Seba, pewny swoich racji, silny strachem i nienawiścią. To on uwodzi pozostałych i popycha fabułę ku spodziewanemu, tragicznemu finałowi.

Czy to jest konstruktywna diagnoza? Z pewnością nie. Jednak nie można odmówić Wojcieszkowi przytomności i ostrości spojrzenia. Trudno powiedzieć, by był nowym Wyspiańskim, ale jego obraz polskiej duszy, choć czarny, bywa czasem trafny, czego dowodem kwitnące na ulicach Warszawy zielone flagi z falangą. "Knives Out" to film artystowski, źle udźwiękowiony, sprawiający cierpienie złymi dialogami (Wojcieszka trudno pomylić z Masłowską), niejednokrotnie pretensjonalny, z kiepsko zbudowanym suspensem, niekiedy kulejącą psychologią postaci. Jednak dla tego, kto potrzebuje spojrzeć w lustro, by zobaczyć jaki jest paskudny - a powinien to czasem zrobić każdy - jest to bardzo dobra propozycja.

Szczerze mówiąc to ciekawsza była rozmowa z Wojcieszkiem. I tak moim zdaniem wyglądają te dzisiejsze rozliczenia - lepiej się o nich gada niż oglada. Np. porównuję Pokot i Western i widzę jak ciężko jest robić film pod łopatologiczną tezę a jak lekko, gdy opowiada się po prostu historię.

.

Mnie najbardziej zaciekawiło zostanie lesbijką jako wybór życiowej drogi. Nie sądziłem, że to wybór ;)

.

To jest zawoalowany przytyk do tego, jak Wojcieszek pokazuje tę postać. O innych wiemy czasem całkiem sporo - co robią, ile zarabiają. O niej wiadomo właściwie tylko tyle, że jest lesbijką i ma partnerkę, która pisze appki. I że głosowała na jakieś lewactwo.

.

W wojcieszkopolskowersum trochę jest. :)

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook