your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Esme Esme napisał(a) o W imię... (5)

Chyra w sutannie dokonuje aktorskich cudów. Niestety Szumowska rzuca mu trochę kłody pod nogi różnorakimi wątpliwej jakości pomysłami, które w zamierzeniu miały być chyba ostre i kontrowersyjne, a wyszły tylko dziwnie. Najlepsze momenty to te, w których Gośka rzuca w kąt te swoje zamysły i po prostu robi bolesne kino o samotności. To jej wychodzi. Nie wiem po cholerę upiera się, żeby osiągnąć jakiś inny efekt.

.

Chyra to mistrz aktorstwa więc tylko dla niego obejrzę.

.

Zakończenie sugeruje takie kuriozalne wnioski, że głowa mała. Aż nie wiem, czy uznać to za wadę czy zaletę. W sumie, dawno mnie tak żaden reżyser nie zaskoczył. Szumowska to legalna kosmitka.

.

Zakończenie jest - nie bójmy się tego określenia - budzące grozę. Codziennie wieczór piję szklankę wódki, próbując o nim zapomnieć. Minęły już trzy kwartały i wciąż mi nie wychodzi.

.

@Esme @nevamarja
A o co wam chodzi z tym zakończeniem, bo tak tajemniczo i wiele sugerujaco mówicie, a nie mówicie? Nie o to chodzi, że Bóg jest miłością? :)

.

Ilość gejów na metr kwadratowy popegeerowskiej wioski jest w tym filmie nienaturalnie duża, ale jakoś przełknęłam to przejaskrawienie. Natomiast ostatnia scena, w której wychodzi na to, że Przeczytaj spoilery +

.

Wszyscy mówią tylko o tym zakończeniu. To musi być naprawdę traumatyczne, aż nabrałem ochoty na wizytę w kinie ;)

.

Nie tyle traumatyczne co bzdurne.

.

Dlaczego wszyscy? W żadnej recenzji nie ma o nim słowa. Jak spotkam jakiegoś krytyka, to się go zapytam, jaki on ma sposób na zapominanie, bo widocznie skuteczniejszy niż mój ;)

.

Byłem przekonany, że w relacjach z Berlina widziałem narzekanie na finał, ale teraz tego nie znajdę, bo gazety strzegą swych archiwalnych treści niczym lwy ;)

.

1. W mojej opinii to jest film o samotności, a nie księdzu, który jest gejem (co sugerują liczne opinie "obiegowe")
2. Najmocniejsze sceny to poczatek i koniec - nie związane ze sobą i jakby inne od reszty tworzą świetna klamrę spinającą całość i najbardziej zapadaja w pamięć.
3. Sam temat homoseksualny to trochę za mało na dobry film (zawsze powtarzam, że filmów o gejach nakręcono już dużo)
4. "Freeier Fall" podobał mi się bardziej, niż "W imię...", podobnie przed rokiem "Stadt, Fluss, Land" oceniłem lepiej niż "Keep The Light On" - pewnie mam inny gust niż jurorzy Teddy Award.
5. Mimo swoich wad "W imię..." jest interesującą pozycją na polskim rynku filmowym - w tym kraju takich filmów się nadal nie kręci.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook