Profil użytkownika Esme

Magicy (2015)

Kreatywna adaptacja (w sumie lepsza od książki) i wielce przyzwoity serial. Trzeba mu tylko dać te parę odcinków na rozruch. 4 sezon jakby trochę słabszy, ale pierwsze 3 można śmiało polecić fanom Harrego Pottera, który dorośli i są zgorzkniali, bo nie dostali sowy z Hogwartu.

Doktor Sen (2019)

Jakby to była po prostu ekranizacja kolejnego Kinga, to jeszcze bym jakoś przeżyła. Facet jaki jest, każdy wie. Ale tego jebania filmu Kubricka to nie mogę znieść. Niech się Flanagan i jego koledzy oglądają teraz przez ramię, bo Stanley bankowo wstanie z grobu i łeb jednemu z drugim urwie. Może Ewana oszczędzi, bo gość naprawdę robi co może.

Narzeczona diabła (1968)

Raczej dla koneserów, którzy lubią horrory Hammera. No i Christopher Lee - może nadejdzie dzień, kiedy nie dam za jego obecność dodatkowej gwiazdki, ale to nie będzie dziś.

Platforma (2019)

Nie ma tu szczególnego ładu ani składu jeśli chodzi o świat przedstawiony czy postęp akcji, ale dobra metafora nie jest zła.

Stalowy gigant (1999)

Widziałam już wiele podobnych filmów, bo to przecież taki "E.T." z wielkim robotem. Tyle, że animacja starzeje się dużo lepiej i wspaniały design stalowego giganta wciąż jest zachwycający, podczas gdy ET trąci mapetem. Poza tym ujmuje mnie wpleciony w tę opowieść stanowczy pacyfizm. Dzisiejsze dzieci nie odczytają już zawartych tu odniesień do zimnej wojny i atomowej grozy. Nawet nie wiem, czy dzieci w tym 1999 roku, z którego pochodzi "Iron Giant", były w stanie je odczytać. Jednak wezwanie do moralnej refleksji pozostaje aktualne. Bo faktycznie - po co być militarystycznym potworem, skoro można zostać cywilnym bohaterem?

Irlandczyk (2019)

Mafijne sagi Scorsese to nie do końca moje kino, więc ósemki z tego nie będzie, ale nie da się ukryć, że stare dranie jeszcze potrafią. Ogląda się to wyśmienicie i widać, że reżyser aktorzy świetnie się dogadują - potrafią skonstruować z tego materiału fenomenalne sceny komediowe (kiedy samiec alfa Hoffa musi kogoś pierwszy raz w życiu o coś poprosić) i mrożącą krew w żyłach brutalność, a znajdzie się miejsce i na refleksję. Warto poświęcić ten czas.

Color Out of Space (2019)

Daję 6/10, bo mam słabość do takich filmów, i nie mogę pogardzić efektowną ścieżką dźwiękową oraz psychodeliczną oprawą wizualną. Ale niestety jako całość to raczej typowe Nocne Szaleństwo - Cage początkowo jakoś nad sobą panuje, ale widać, że coraz bardziej ponosi go własna melodia, gryząca się z (chyba jednak poważną) całością. Opowiadanie Lovecrafta z lat 20 XX wieku to niewdzięczny obiekt ekranizacji, bo od tego czasu nakręcono miriadę filmów opartych na podobnym schemacie fabularnym. Nie pomaga też skrócenie czasu akcji - wydatną częścią grozy oryginału była normalizacja dziwnych okoliczności, jaką uprawiają bohaterowie. No, ale w XXI wieku pewnie nie da się inaczej. Pod coś mocniejszego film nadaje się idealnie, ale na trzeźwo sprawia pewne trudności.

Na noże (2019)

Solidne kino rozrywkowe z obsadą, która bawi się równie dobrze jak widz. Zwłaszcza Craig folguje sobie bez ograniczeń, tworząc ekscentrycznego detektywa z jeszcze bardziej ekscentrycznym akcentem. Przemyślany scenariusz, galeria paskudnych typów, kryminalna zagadka. Można wymagać więcej, ale po co?

Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie (2019)

JJ Abrams próbuje ugłaskać toksyczny fandom, który eksplodował po "Ostatnim Jedi". Robi to bez wielkiego wdzięku. Oszczędza na rozwoju postaci, wpycha na siłę obsadę starej sagi, ciąga młodych bohaterów po galaktyce bez większego ładu i składu. W rezultacie naprawdę świetni aktorzy się marnują (biedny Driver...), a widz jest jednocześnie znudzony i przestymulowany. Mogę posiedzieć w kinie na tych Gwiezdnych Wojnach i je obejrzeć, bo co mi tam. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - to jest bardzo droga ekranizacja niezbyt zbornego fanfiku.

Kraina lodu II (2019)

Można to było z powodzeniem wypuścić na DVD i nie byłoby siary, a tak rodzice będą musieli przesiedzieć ten gniot w całości, zamiast iść sobie w kuchni kawę wypić. Tak, to fajnie, że babki ratują swoje królestwo i podejmują odpowiedzialność za błędy poprzednich władców, ale tego, "Vaiana" pokazała to lepiej. Scenariusz mało klarowny i napakowany wątkami, humor taki sobie, songi bez polotu. Można sobie darować.

To: Rozdział 2 (2019)

Film, który zawiera jedną efektywną scenę grozy, zresztą szybko zaprzepaszczoną, a poza tym jest w zasadzie kalką poprzedniej części. Dziecięcy aktorzy znów wypadli ujmująco, a dorośli nie mają nic do roboty poza braniem udziału w żenujących scenach. Tak zmarnować MacAvoya i Chastain, wstyd. Poza tym nuda i mało kreatywne podejście do książki. Wzdech.

Baranek Shaun Film. Farmageddon (2019)

Jestem zwolenniczką filmów dla dzieci, które nie mają dialogów - po pierwsze uczą uważności i uwrażliwiają na język filmu, po drugie nie trzeba słuchać dubbingu. Więc baranek Shaun ma u mnie od dawna bonus w ocenie. Poprzedni pełny metraż miał przerażający czarny charakter - ten jest zdecydowanie bardziej soft, więc nadaje się i dla młodszych dzieci. I jest bardzo zabawny. Trochę może brakuje spokojniejszych scen, bo widownia wychodzi z sali jakby przestymulowana (choć bardzo zadowolona). Dla dorosłych znajdzie się garść odniesień do klasyki. Można iść, tym bardziej, że pogoda ostatnio bardzo kinowa.

Ból i blask (2019)

Wielu reżyserów czuje w pewnym momencie potrzebę, by nakręcić taki film. Nakręcił go i Almodovar, w swoim własnym stylu. Zmysłowe, melancholijne, intymne kino. Sama przyjemność.

O Yeti! (2019)

To jest dobry film w duchu "Jak wytresować smoka" - angażujący, nieprzesadnie dynamiczny, niegłupi. Dorośli widzieli takie fabuły już wiele razy, więc pewnie się wynudzą, ale dla dzieci w sam raz.

Król komedii (1982)

Tęsknię za tym De Niro z lat 70/80, kiedy tworzył takie znakomite kreacje, zamiast po prostu pojawiać się na planie. I trochę też tęsknię za takim kinem, które wybija cię z kolein, i bywa zabawne, ale jest przede wszystkim ekscentryczne i gorzkie. I jeszcze za to nie przeprasza. Trochę miał to "Wilk z Wall Street", więc Scorsese jeszcze umie. Tylko mógłby częściej.

Ad Astra (2019)

Musiałam wrócić do domu i włączyć sobie jakiś odcinek animowanego Batmana, żeby wreszcie zobaczyć jakiś porządny kawałek scenariusza. Pięknie nakręcona, ze wspaniałą scenografią, pseudointelektualna głupotka. Pszykro.

Esme napisał(a) o: Esme
Gra o tron (2011)

Oceniłam ten serial 6 lat temu - jaki to był wtedy entuzjazm! Te postaci, te intrygi, te niespodziewane zejścia ze sceny. Po ostatnim sezonie niewiele z tego się ostało - toporność fabuły stopniowo rosła i pod koniec oglądało się już siłą rozpędu, dla tej garstki ulubionych postaci, które były już cieniami samych siebie z poprzednich sezonów (oprócz może Tormunda, który jak był rubasznym chwalipiętą, tak rubasznym chwalipiętą pozostał). Zakończenia się nie czepiam, bo nie miałam oczekiwań, i w sumie można mieć o nim inteligentną rozmową (vide Majmurek). Więc salut dla aktorów, scenografów i projektantów kostiumów, i małe Dracarys dla scenarzystów.

Esme napisał(a) o: Esme
Zegar czarnoksieznika (2018)

Fajni aktorzy zawsze są fajni, zwłaszcza kiedy ich postacie łączy długa, pełna wzajemnych złośliwości przyjaźń. Brakuje mi też stylowych filmów z dreszczykiem, więc nie narzekam. To wartościowe kino o samoakceptacji i odzyskiwaniu (albo i nie) psychicznej równowagi po życiowej traumie. Tylko że dla dzieci o raczej mocnych nerwach, bo Eli chwilami przedobrzył swoją koncepcję "wprowadzenia do kina grozy".

Esme napisał(a) o: Esme
Ant-Man i Osa (2018)

Idealnie nijaki Marvel, dość męczący, bo nie znalazło się tu nic, co by mnie jakoś ruszyło. No może scena po napisach. Wszyscy biegają za jednym albo drugim urządzeniem, humor jest drętwy, bohaterowie bez większych właściwości. Próby zrobienia z Douglasa postaci niejednoznacznej moralnie szybko się kończą, a szkoda, bo ten aktor mógłby zrobić z tym coś ciekawego. W sumie totalnie niepotrzebny film.

Esme napisał(a) o: Esme
Sucker Punch (2011)

Można to chyba uznać za kino autorskie, bo Snyder nie tylko to wyreżyserował, ale i pisał scenariusz. Fakt, że wykorzystał taką swobodę na to, by umieścić kilka ładnych, nieprzesadnie ciepło ubranych babek w zamknięciu i tam na przemian je dręczyć i obmacywać kamerą bez większych starań o sensowną fabułę, nie świadczy o nim najlepiej. Teledyskowe sceny walk przestają robić wrażenie dość szybko, bo wszystkie są robione na jedno kopyto, a sam efekt specjalny jakoś nie potrafi utrzymać mojej uwagi na długo. Ziew.