Filmastery 2011 - and the Winners are...

Data:

Zgodnie z zasadami kopciuszkowymi o północy dnia dzisiejszego zakończyło się głosowanie na Filmastery - najwyższy czas ogłosić wyniki. Panie i Panowie, oto zwycięzcy najbardziej prestiżowego plebiscytu w cyberprzestrzeni. ;)

W ramach przypomnienia - udział wzięły filmy, które miały polską premierę w roku 2010, zgłoszone przez Filmasterów w odpowiednim wątku, a potem metodą absolutystyczną wybrane przeze mnie.

Najlepszy film - Wyjście przez sklep z pamiątkami


Pozostałe nominacje: Incepcja, Nic osobistego, Głód, Wyśnione miłości, The Social Network, Prorok, Jej droga, Fish Tank, Gorzkie mleko

Powiem tyle - nie było letko. Filmowi, który zrobił dla street-artu to, co Szczęki dla surfingu, deptała po piętach... Incepcja. Na szczęście zagłosowaliśmy ambitnie i nasza renoma serwisu preferującego kino offowe została zachowana. Uff... Tegoroczny oscarowy faworyt, The Social Network, w środku peletonu. Oczywiście nie liczymy na to, że Banksy odbierze nagrodę osobiście ze względu na incognito - wystarczy nam jakiś ładny mural.

Najlepszy reżyser - Roman Polański za Autora Widmo


Pozostałe nominacje: David Fincher za The Social Network, Xavier Dolan za Wyśnione miłości, Jacques Audiard za Proroka, Jim Jarmusch za The Limits of Control

Polański deklasuje konkurencję! Za nim długo nic i dopiero po równo - Fincher, Dolan i Audiard. Trudno się dziwić - choć "Autor widmo" to zdecydowanie nie najwybitniejszy film tego pana, reżyseria jest w każdym calu doskonała.

Aktor w roli głównej - Colin Firth za Samotnego mężczyznę


Pozostałe nominacje: Leonardo DiCaprio za Wyspę tajemnic, Jesse Eisenberg za The Social Network, Mateusz Kościukiewicz za Matkę Teresę od kotów, Nicholas Cage za Złego porucznika

Tutaj również nie było wątpliwości - prawie cały punkt przewagi nad Leonardo DiCaprio. Znakomita rola w filmie, którego look kojarzy się z reklamą luksusowych produktów - i teraz już wiadomo, o jaki luksus chodziło.

Aktor(ka) w roli drugoplanowej - Michael Fassbender za Fish Tank


Pozostałe nominacje: Ben Mendehlson za Animal Kingdom, Tilda Swinton za The Limits of Control, Tom Waits za Parnassusa, Cillian Murphy za Incepcję

Walka między Fassbenderem a Benem Mendehlsonem była niezmiernie zaciekła - ostatecznie Connor z Fish Tank wygrał zaledwie o 0.1 punktu. Być może Fassbenderowi należałoby zabrać tę dziesiątą część punktu za zagranie w Centurionie... Ale już niech mu będzie, to faktycznie wybitna rola.

Scenariusz oryginalny - Incepcja


Pozostali nominowani: Prorok, Poważny człowiek, Wyśnione miłości, Animal Kingdom

Ostatecznie głupio byłoby nie przyznać nagrody za scenariusz, nad którym Nolan siedział przez 10 lat. I który jest akurat na tyle prosty, byśmy nie poczuli się zagubieni i na tyle skomplikowany, byśmy sobie tego gratulowali po wyjściu z kina...

Muzyka - Wyśnione miłości


Pozostali nominowani: Moon, The Social Network, Tetro, The Limits of Control

Może i Dolan nie może poczuć się zagłaskany przez dotychczasowe nagrody, ale za to w kategorii muzycznej jest bezkonkurencyjny i wyprzedza Clinta Mansella i Trenta Reznora o 1.2 punktu! Wybaczamy mu nawet klasyczny do bólu motyw wiolonczelowy.

Zdjęcia - Wenecja i The Limits of Control


Pozostali nominowani: Tetro, Essential Killing, Liban

Artur Reinhart i Christopher Doyle - tegoroczna nagroda przypada im po równo. Po piętach depczą im Mihai Malaimare Jr. (za Tetro), Adam Sikora (Essential) i Giora Bejach (Liban) - różnica miedzy wygranymi a ostatnim miejscem wynosiła zaledwie 0.3 punktu!

Najlepszy film animowany - Mary i Max


Pozostali nominowani: Fantastyczny pan Lis, Iluzjonista, Toy Story 3, Jak wytresować smoka

Nie ma wątpliwości - nagroda za najlepszą animację musi przypaść słodko-gorzkiej, poklatkowej opowieści o przyjaźni małej dziewczyki z Australii i otyłego nowojorczyka cierpiącego na syndrom Aspergera. Fanastyczny pan Lis tutaj na drugim miejscu, ale...

Najlepsza komedia lub musical - Fantastyczny pan Lis


Pozostali nominowani: Poważny człowiek, Whatever works, W chmurach, Kick-Ass

Kolejna poklatkowa animacja, i to uznana przez Was za lepszą od filmów takich tuzów jak bracia Coen i Woody Allen. Kto nie widział (i to konieczne bez dubbingu!), niech żałuje.

Najlepszy dramat - Samotny mężczyzna


Pozostali nominowani: Prorok, Jej droga, Fish Tank, Gorzkie mleko

Debiut Toma Forda o geju w depresji podbił Wasze serca. Na drugim miejscu wspólnie męski Prorok i damska Jej droga. Przynajmniej wśród przegranych obowiązuje jaki taki parytet.

Najlepszy film sci-fi lub fantasy - Incepcja


Pozostali nominowani: Moon, Kick-Ass

Spodziewaliście się tego, nie próbujcie nawet udawać, że nie. Po długich dyskusjach o tym, jak źle ma się dzisiaj science-fiction nie pozostało nic innego, jak tylko nagrodzić ten efektowny blockbuster, w którym ewentualna science zostaje przysłonięta przez meandry podświadomości i totemy.

Najlepszy film polski - Chrzest


Pozostali nominowani: Matka Teresa od Kotów, Wenecja, Las, Moja Krew

Paweł Sala ma już Paszport Polityki, nie musi się więc zbytnio martwić, że u nas jest dopiero drugi za Marcinem Wroną. Męskie kino triumfuje.

Najlepszy film akcji - Incepcja


Pozostali nominowani: Sherlock Holmes, Maczeta, Drużyna A, Niezniszczalni

Tutaj znów nie było wątpliwości. Ekstrawagancki Sherlock Holmes dopiero o 0.8 punktu dalej, tuż obok Maczety i jego skoku na jelitach.

Nagroda im. Lapsusa dla najgłupszego tłumaczenia - Czeski błąd


Pozostali nominowani: Była sobie dziewczyna, Nostalgia anioła, Co nas kręci, co nas podnieca, Zagubieni w miłości

Wyczuwam konfuzję głosujących - najwięcej punktów otrzymała Była sobie dziewczyna, najmniej Nostalgia anioła (formalnie zwycięzca, ale jak słusznie zauważyła Aquilla, najpierw głupio przetłumaczono tytuł książki). Niewątpliwy faworyt - Whatever works, dokładnie pośrodku. Wniosek - w przyszłym roku niezbędna wyraźniejsza adnotacja, że głupie tytuły oceniamy nisko.

UWAGA AKTUALIZACJA!
W związku z ewidentnym kłopotem ze skalą ocen dla tej kategorii, a co za tym idzie słabą wiarygodnością wyniku - postanowiliśmy w tym roku pozostawić decyzję o tym, komu przyznać nagrodę, patronowi. A w przyszłym informować o sposobie punktacji w jakiś bardziej widoczny sposób...

Wygrywa zatem "Czeski błąd" - niedemokratycznie, ale za to z klasą.

Najgorszy film - Czarny


Pozostali nominowani: Nostalgia anioła, Ciacho, Resident Evil: Afterlife, Legion

Tak naprawdę zwycięzca otrzymał zaledwie 4 oceny, ale za to wszystkie niskie. Należałoby więc wspomnieć, że drugi w kolejności do tytułu największego "kaszana" roku jest Legion! Być może warto zainteresować tym filmem naszą specjalistkę od złego kina...

Podsumowanie

Tak naprawdę trudno mi znaleźć wspólny mianownik dla nagrodzonych filmów - poza może Incepcja! dla trzech kategorii - gusta Filmasterów są najwyraźniej dość wszechstronne. Pozostaje tylko pogratulować zwycięzcom. I do usłyszenia w wątku z nominacjami za rok!

Aha - szczegółowe wyniki wraz z liczbami głosów możecie obejrzeć na stronie głosowania na Filmastery 2011.

No i jakoś tak bardziej ufam filmasterom niż oscarom. ;>

A "Wyjście...." jako dokument, czy jako fabuła?

Jako film :)

To weź to wytłumacz tym mądralom z Akademii ;)

No i niebawem ide na "Czarnego" , bo , co tu dużo gadać, nie ufam;)

Nie myl tylko z "Czarnym czwartkiem" - to inny film.

Kurde, faktycznie pomyliłem - ale z "Czarnym łabędziem".

Czarno widzę ten Twój seans

Mam tak samo jak Verdiana ;-)

PS Prawidłowa odmiana to „punktu”, a nie „punkta”!

Hm, dzięki, już poprawiłam. Początkowo pisałam punktu, ale jak zaczęło mi się naprawdę spieszyć, zasady poszły w kąt.

Jestem za wycofaniem nagrody za najgorsze tłumaczenie dla "Nostalgii anioła", bo mam graniczące z pewnością przekonanie, że wyniki są kompletnie niewiarygodne, bo część ludzi dała dużo punktów tytułom, które uznawała za złe. To po prostu nie było jasne. Bo jak inaczej wyjaśnić średnią 6,2 dla
"Co nas kręci...", czy 6,3 dla "Czeski błąd". Przecież to by musiało znaczyć, że bardzo dużo osób uznało te tłumaczenia za świetne. Jakoś w to nie wierzę. Myślę, że połowa dawała 1-3, a druga połowa 8-10 (sądząc że w ten sposób opowiadają się za tym, że tytuł jest słaby) i stąd wyszło co wyszło.

Proponuję anulować wyniki w tej kategorii i poprosić Lapsusa o wskazanie zwycięzcy. Tak będzie uczciwiej.

A co do reszty, to jestem pozytywnie zbudowany wynikami. Brawo dla głosujących!

Też tak uważam i tak napisałam. Nie wiem tylko czy to jest technicznie do zrobienia. W każdym razie lapsusa można się spytać.

Lapsusie? :)

Lapsus dał 10 na "Czeski błąd" (taki polski lapsus), więc chyba sprawa jest jasna i nie wymaga dalszych ironicznych komentarzy ;P

Na pocieszenie dodam, że i ja postąpiłam podobnie, dałam 9, ale Czeski błąd zasłużył u mnie na jak najwyższe noty, stąd zapewne to przeoczenie :))) Co do wyników to mogły być lepsze, ale i tak jestem pozytywnie zaskoczona :)

typowy czeski błąd, a, promińte, miałem się nie odzywać ;)

Skąd masz takie instrukcje, Doktorze? Pytam przez ciekawość.

Logiczny wniosek z dwóch Twoich stwierdzeń:
a) prośby o brak ironicznych komentarzy
b) i wcześniejszej uwagi, że wszystkie moje posty są z definicji ironiczne ;)

Ale to nie znaczy, że masz się w ogóle nie odzywać. Zapamiętaj - tylko aplauz i zaakceptowanie. Myślę, że ułatwiłoby to nasze filmasterowe relacje.

A tytułem tłumaczenia: problem w tym, że w czasie głosowania nie było instrukcji, że głosujemy na zasadzie: im gorszy tytuł, tym mniej punktów dajemy. Jestem szczerze zbulwersowany, biorąc pod uwagę, że to nagroda im. Lapsusa.

Ależ oczywiście, że była, od samego początku - na stronie Filmasterów cały czas jak byk stoi jasna instrukcja w tej sprawie. Ale kto by czytał instrukcje :)

Instrukcja była (co zresztą ciągle można sprawdzić), tylko że mało rzucała się w oczy. Na samym górze w jednym z ostatnich zdań, była wzmianka na ten temat.

Dobra, dobra. Jak dajecie nagrodę im. Lapsusa to uważam, że instrukcję wypadałoby zamieścić pod samą nazwą kategorii ;P A tak znowu wychodzi brak akceptacji, ironiczna wymowa, inne negatywne duperele. Poza tym w wypadku nagrody im. Lapsusa powinno głosować się pozytywnie, a nie negatywnie. Wszak jestem chodzącym dobrem i samo to implikuje pozytywny sposób glosowania. W ogóle to wszystko powinno się ze mną wcześniej skonsultować, bo teraz to już jest po ptokach :(

W ogóle to wszystko powinno się ze mną wcześniej skonsultować, bo teraz to już jest po ptokach :/

@lapsus Wcale nie jest po ptokach, nie poddawaj się! Ja Cię wspieram. Zagróź wycofaniem imienia, zgłoś protest, zacznij głodówkę. To wina organizatorów, że nie wyjaśnili jasno reguł. Uczciwym wyjściem jest pozwolenie patronowi nagrody, by to On wskazał zwycięzcę.

Skorzystam ze znanej na Filmasterze formuły Listu Owartego. I nie znam się na emotikonach :(

Akceptuję Cię lapsusie takim jaki jesteś ;)

No nareszcie możemy sobie szczerze i przyjaźnie pokonwersować. Napisz mi proszę na priv: jaki jestem? (a w zasadzie jakim mnie akceptujesz) może zostaniemy prawdziwymi kolegami.

Przepraszam, ale teraz muszę iść pić. Obowiązki wzywają. Może jak wrócę na bani, to się otworzę i napiszę Ci wszystko szczerze :)

In vino veritas

Czyli wśród filmów fabularnych wygrała Incepcja :)

W razie gdyby ktoś miał wątpliwości - właśnie zaktualizowałam wpis dot. nagrody imienia Lapsusa. Racjonalne argumenty w pełni wystarczyły, wyobraźcie sobie. Chociaż jakaś głodóweczka byłaby mile widziana. Mogłabym wnukom opowiadać.

Brawo! Tym samym wstrzymuję głodówkę, która trwała całą noc.

strasznie szowinistyczne te filmastery :]

Od czasu Oscara dla Hurt Locker przestałam mieć wątpliwości, że najlepszą receptą na szowinizm jest porządne damskie kino. Widocznie było go w tym roku za mało.
Also, zawsze istnieje jakaś szansa, że laureat nagrody za najlepszy film jest kobietą. ;)

Po prostu każda przestrzeń publiczna jest zdominowana przez mężczyzn, którzy, jak wiadomo lansują głównie siebie i swój punkt widzenia świata:P Nikt mi nie wmówi, że w tym roku mało było świetnych ról kobiecych: Mulligan, Cvitešić, Verbeek, Testud, Danes, Swinton, by tylko wymienić te pierwszoplanowe i kinowe.

Ja nie przeczę, ja tylko pytam, czy ktoś raczył je nominować? :P

ja:P niestety potem nie miałam już nic do gadania

To ja doleję szowinistycznej oliwy do ognia i zapytam Szanowne Panie: czy nie sądzicie, że powodem małej liczby nagród dla kobiet jest to, że po prostu kobiety kręcą znacznie mniej wybitnych filmów niż mężczyźni (i w ogóle jakichkolwiek)?

I zapytam dalej. Gdy myślicie o najwybitniejszych reżyserach w historii, o artystach kina, to ile nazwisk kobiet przychodzi Wam do głowy? Bo ja z żalem stwierdzam, że mi żadne...

@ayya Ogólna liczba nominacji dla kobiet była niska. Nie będę wciągać kogoś na listę preferencyjnie, bo ma jajniki. Jeśli uważasz, że potrzebna jest osobna kategoria dla kobiet, w porządku. Ale w obecnej sytuacji, póki ktoś mi wyraźnie nie nakaże wprowadzenia parytetu, pozwolisz, że będę się kierować liczbą głosów.

@Doktorze A mnie jakieś przychodzą. Leni Riefenstahl (mimo jej faszystowskich sympatii trudno znaleźć jakąś historię kina bez jej nazwiska) i Agnes Varda ;P

I nie wiem, czy to jest do końca fair pytanie. Obracamy się w kulturze stworzonej przez mężczyzn i dotyczy to również kina. To oni definiowali jego język, dyktowali trendy i narzucali publiczności definicję dobrego filmu. I nie stało się tak dlatego, że kobiety miały akurat coś innego do roboty, tylko dlatego, że ich udział w tworzeniu kultury był jeszcze do niedawna ograniczony społecznie. Teraz, kiedy sytuacja się poprawiła, coraz więcej kobiet kręci filmy oceniane wysoko - Bigelow, Zbanic, Neshat, Urszula Antoniak, Andrea Arnold, Satrapi. To są niejednokrotnie wyczekiwane premiery i tylko czekać aż będą i nagrody.
Swoją drogą filmów nakręconych przez kobiety jest chyba relatywnie mniej.

ale mi nie chodzi o reżyserię, tylko o kategorię Aktorka w roli głównej, bo, sorensen, ale co najmniej śmiesznie, w żałosnym tego słowa znaczeniu, wygląda sytuacja, kiedy jest kategoria dla najgorszego tłumaczenia tytułu, a brakuje tej dla aktorek. podobne rzeczy mają chyba tylko miejsce, gdy ogłaszane są nominację do irańskich nagród filmowych.

i jeszcze:

"Obracamy się w kulturze stworzonej przez mężczyzn i dotyczy to również kina."

Ponieważ to kobieta, nie mężczyzna, przez jakieś 90% istnienia ludzkości była tym gorszych gatunkiem człowieka. brak podstawowych praw przez setki aktualnie wiele w tej kwestii wyjaśnia.

@Esme @ayya
No tak, ale już od wielu lat mamy równouprawnienie i co? Wiele się nie zmienia. Nowe gwiazdy kina to wciąż faceci, a nie kobiety, liczących się w kinie kobiet prawie nie ma. Wymieniona przez Esme Kathryn Bigelow niestety żadną wielką artystką kina na razie nie jest, bo jeden "Stange days" wiosny nie czyni, a Oscar za przeciętny "Hurt Locker" tym bardziej.

Co ciekawe idea przyświecająca michukowi była chyba taka, żeby było równouprawnienie i równa konkurencja płci o nagrody. To zabawne, że ktoś teraz wyrzuca brak specjalnej kategorii dla aktorek i irańskie zwyczaje.

Może osobą kategorię dla reżyserek też? I operatorek? I kobiet piszących scenariusze? Jak getto to całą gębą.

@ayya: to była decyzja Ojca Dyrektora, żeby tę kategorię usunąć, bo Ojciec uznał dawanie nagród aktorskich wg kryteriów płci za dyskryminację :)

Ja tam też się opowiadam za przywróceniem tej kategorii. Ale rozumiem, że kategorii "Najlepszy film nakręcony przez kobietę" się nie domagamy? :)

"No tak, ale już od wielu lat mamy równouprawnienie i co? Wiele się nie zmienia. Nowe gwiazdy kina to wciąż faceci, a nie kobiety, liczących się w kinie kobiet prawie nie ma. "

Tak samo jest w polityce, w biznesie i wszędzie.Wiesz, bo równouprawnienie to jest na papierze. Idąc tym tokiem myślenia, w Rosji od lat panuje demokracja.

"Może osobą kategorię dla reżyserek też? I operatorek? I kobiet piszących scenariusze? Jak getto to całą gębą."

Nie zapomnij o parytecie na listach wyborczych dla łysych, okularników i ludzi z rozmiarem buta 41. A michuk to niech pisze protesty, bo na pewno jest zdegustowany faktem, że w konkursie Miss Polonia są same kobiety, a żadnego mężczyzny:P

Dokładnie - nawet chciałem startować i zostałem wyśmiany - do dziś nie wiem dlaczego!

@Doktorze od kiedy właściwie liczysz to równouprawnienie? Od uzyskania przez kobiety prawa głosu w wyborach? To obawiam się, że wciąż istnieją na świecie rejony, w których kobiety go nie mają. :) Kobiety nadal są dyskryminowane i nie widzę powodu, by przemysł filmowy był wyjątkiem. Choćby ekonomicznie - zauważyłeś, że filmy kręcone przez kobiety nie miewają wielkich budżetów?

Zapomniałam dorzucić Sofię Coppolę. Ostatecznie wygrała w tym roku tego Złotego Lwa. :) I Lisę Cholodenko - Teddy w Berlinie za "The Kids are All Right".

No nie wiem. Ja przecież nie mówię o reżyserach, którzy zarabiają na swoich filmach miliony, tylko o Artystach. Wielcy reżyserzy zwykle zaczynają od skromnych niskobudżetowych filmów (Lynch, Aronofsky, Jarmusch, Haneke itp itd), więc argument budżetowy upada.

Ja wiem, że istnieje wiele reżyserek. Nawet filmy dwóch z nich nominowałem do Filmasterów w tym roku (Fish Tank, Gorzkie mleko). Do Twojej krótkiej listy swoją drogą wypadałoby dorzucić Jane Campion i naszą Agnieszkę Holland.

Problem w tym, że prawdziwych, wielkich artystek, na miarę wymienionych przeze mnie facetów jednak ciągle za bardzo w kinie nie ma. Ten sam problem jest zresztą w muzyce. Trzymam kciuki, żeby to się zmieniło, ale na razie jest jak jest.

A jakie są przyczyny... Cóż, bez wątpienia jest ich kilka. Ale nie ośmielę się tu zasugerować seksistowskiej, bo mnie drogie koleżanki powieszą za wiadomo co ;) Wydaje mi się jednak, że kobiety powinny poszukać swojego własnego języka w kinie, bo naśladując męski mężczyzn nie przebiją.

Proszę, kolejny facet, który ze swojego piedestału mówi kobietom, co powinny. :)

No nie do końca, ja raczej powiedziałem czego nie powinny - naśladować facetów :P

Po pierwsze chciałem podziękować filmasterce Ayya za zwrócenie dyskusji na właściwe tory, bo kwestię nagrody im. Lapsusa zawsze uważałem za żart i szkoda, że zamiast podjąć temat poszczególnych filmów, skończyło się na roztrząsaniu kto jak głosował na najgorszy tytuł (ale zostałem w tę aferę wkręcony i to nie ja tu grałem pierwsze skrzypce, bo mówiąc serio, to zostałem postawiony przed faktem dokonanym i czy ktoś robił sobie jaja, czy był to niewinny żart niech każdy osądzi sam). Absurdalność tej sytuacji chciałem podkreślić Listem Owartym. Ktoś (Esme) włożył dużo pracy w tworzenie tego wątku i dobrze, że cała dyskusja zeszła na temat Filmasterów, chociaż... no szkoda, że znowu powstał temat zastępczy.
Mam swoją teorię na temat "słabości" kultury kobiecej. Dobrym odzwierciedleniem jest twórczość Doroty Masłowskiej, która przez panie jest generalnie zlewana. Kobieca szczerość i uczciwość nie jest w cenie, za to prym wodzi elegancja Jolanty K. i Sexy Mama albo Super Niania. Stawiamy na kiczowate kłamstwo kosztem bolesnej, często ekshibicjonistycznej uczciwości takiej jak u Jelfride Jelinek.
Ja bardzo kibicuję paniom reżyserkom, ale rzadko widzę próby wejścia w ważne tematy współczesności, bo to można zrobić tylko po trupach i chyba brakuje tego maksa (uwielbiam Isabel Coixet), który u pań jest rzadko widziany. Mnie irytuje, że cały "feminizm" rozbija się o ... płeć, a kiedy Dorota Masłowska pisze coś ponad te sztuczne kategorie jest rypana przez różne panie, że jest taka mało kobieca i tylko garstka samców z Marią Janion na czele potrafi to docenić. Jeśli pozostaniemy w obszarze kultury tworzonej przez kobiety na poziomie eleganckich pań z XIX wieku, to jesteśmy w ciemnej .... ciemności. Możemy dawać parytety i nic to nie zmieni (parytet jest dla mnie czymś w rodzaju miejsc dla niepełnosprawnych). Nie ma wyjścia i trza iść po bandzie, a nie tylko stosować półśrodki, trzeba dojść do granic kompromitacji, zniszczyć pojęcie tradycyjnej kobiecości , tworzyć nowe zasady relacji bez taryfy ulgowej w postaci pseudo przywilejów. Po prostu to bardzo źle, że póki co mężczyźni mają do powiedzenia jakąś syntezę, a nie tylko wikłanie się w socjologiczne obsesje. Zaręczam, że czekam na takie filmy i książki. Na razie jestem rozczarowany. Filmy, kultura tworzona przez kobiety musi wyjść poza te ograniczenia.

Proszę, zgadzam się z lapsusem. Tak niestety faktycznie jest, że na kobiece osiągnięcia w większości dziedzin patrzy się przez pryzmat płci, i to płci pojmowanej kulturowo. Płeć biologiczna jest jasna i bezproblemowa, płeć kulturowa to już całe konglomeraty wymogów i kretyńskich ograniczeń, których być nie powinno. Z drugiej strony dla artystki nie powinno mieć znaczenia, co sądzą o niej różne zmanierowane panie i zmanierowani panowie. I liczę tylko na to, że w końcu przestanie mieć. Może trzeba jeszcze poczekać.

A w ogóle to lubię Jelinek, dziękuję bardzo, i generalnie nie zlewam Masłowskiej. ;)

Ja się z Tobą zgadzam na 80,6 % ;)

a będzie może głosowanie na oscary? chyba było coś takiego rok temu

Dodaj komentarz