Esme

napisała o Computer Chess

Uroczy portret kultury amerykańskich nerdów w latach 80, ubrany w ciuszki vintage, ale w gruncie rzeczy raczej ponadczasowy. Każdy, kto ma znajomego informatyka z łatwością rozpozna typ człowieka, typ imprezowania, sposób postrzegania świata. Zderzenie społeczności programistów z rezydującą w tym samym hotelu dziwaczną grupą terapeutyczną daje efekt komiczny, ale pomaga też lepiej zrozumieć pewną specyfikę. Dyskusje o sztucznej inteligencji, podobnie jak wszystko w tym filmie, potraktowane są ze sporą dozą specyficznego humoru. Tak trzeba. Ostatecznie żyjemy w czasach, o których jeszcze paredziesiąt lat temu fantazjowała spekulatywna literatura. ;)

P.S. Sporą wartością dodaną do seansu było to, co @lapsus zdążył opowiedzieć o filmie o Hitlerze. ;)